Wtorek – XIII Tydzień Zwykły (2026)
Jezus ucisza życiowe burze
Zanim doszło wydarzenia o którym czytamy w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, Apostołowie mieli już wcześniej okazję poznać Jezusa. Widzieli Jego dzieła i czyny, widzieli uzdrowienia, słyszeli Jego naukę, zdawali sobie sprawę, że Jezus jest kimś wyjątkowym, niezwykłym.
Jak czytamy dzisiaj w Ewangelii, w czasie przeprawy przez jezioro zaskoczyła ich bardzo groźna burza. Łódź w której się znajdowali nie wytrzymywała naporu fal. Na niewiele zdawały się wysiłki doświadczonych rybaków, bo woda coraz bardziej wdzierała się do środka łodzi. W tej ich walce z żywiołem nie uczestniczył Jezus, ich Nauczyciel, który zmęczony po całym dniu zasnął… Przez jakiś czas Apostołowie próbowali sami sobie poradzić z owym problemem. Gdy jednak wyczerpały się wszelkie próby opanowania sytuacji, gdy zaczęło im brakować siły, obudzili Mistrza rozpaczliwym wołaniem: „Panie, ratuj, giniemy”! Jezus nie pozostaje obojętny na ich wołanie o pomoc!
Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, w jaki sposób Jezus zaczyna działać i pomagać w tej trudnej dla Apostołów sytuacji!? Nie reaguje najpierw na owe zagrożenia zewnętrzne, czyli na przeciwny wiatr, na wzburzone fale jeziora, na wodę, która zalewa łódź. Swoją uwagę zwraca najpierw na zagrożenie, jakim jest w tej sytuacji „mała wiara” Jego uczniów: „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?”. Okazuje się, że ogromnym zagrożeniem dla człowieka, w obliczu różnego rodzaju życiowych problemów i burz, jest słabość wiary i związany z tym lęk, obawa, a nieraz wręcz paniczny strach. Okazuje się, że człowiek „małej wiary” ze swoimi problemami nie idzie od razu do Boga, ale próbuje je rozwiązać sam. Dopiero jak nie daje rady…, to wtedy… „jak trwoga to do Boga”. Jezus zaznacza, że Apostołowie są ludźmi „małej wiary”, a nie, że nie mają jej wcale. Życie pokazuje, że człowiek bez wiary, nigdy nie będzie prosił Boga o pomoc, bo po prostu w Boga nie wierzy!
Ta ewangeliczna scena ukazuje nam, że tak jak Jezus uciszył burzę w jeziorze, tak potrafi uciszyć każdą „burzę” i pomóc w rozwiązaniu każdego problemu, z którym człowiek musi się zmierzyć. W obecności Jezusa uciszają się największe życiowe huragany. W obecności Jezusa człowiek odczuwa spokój, chociaż dookoła szaleją groźne wichury. Obecność Jezusa w naszej codzienności, zapewnia bezpieczeństwo, spokój, pociechę... Ważne jest jednak, byśmy w obliczu naszych życiowych problemów i trudności, zawsze szukali z wiarą oparcia w Jezusie Chrystusie, wierząc w Jego nieustanną obecność oraz gotowość do pomocy i wsparcia.
Na kartach Ewangelii możemy odnaleźć jakby podwójną obecność Jezusa. Z jednej strony Jezus działa: głosi Dobrą Nowinę, uzdrawia, wskrzesza umarłych, karmi tłumy, odwiedza przyjaciół, rozmawia, pociesza…, nieraz też karci.
I wtedy łatwiej nam zobaczyć w Jego człowieczeństwie zarazem Jego Boską moc. Ale widzimy też Jezusa nieraz milczącego, jakby nieobecnego, gdy przychodzi zagrożenie. Jezus jednak zawsze jest obecny przy nas i ta Jego obecność jest naprawdę bardzo realna! To słabość wiary może sugerować, że Jezusa nie ma, że o nas zapomniał. Gdy uczniom wydawało się, że ich trudna sytuacja, w jakiej się znaleźli, jest Jezusowi obojętna…, to On „wstał, rozkazał wichrom i jezioru i nastała głęboka cisza”.
Uczniowie widząc działanie i moc Jezusa, pytają: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”. W tej wielkiej ciszy uczniowie rozpoznają w Jezusie Boga i doświadczają w tym wydarzeniu na jeziorze mocy Boga, który ocala ich w niebezpieczeństwie i jednocześnie pokazuje, że ufność pokładana w Bogu wyzwala z wszelkich lęków i obaw.
Módlmy się, aby w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, nie zabrakło nam wiary w bliską obecność Jezusa i zaufania w Jego Boską moc. Amen.
(o.R.)




